Bloog Wirtualna Polska
Są 1 269 764 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Muzyka dla twoich oczu

niedziela, 03 sierpnia 2014 17:36
Skocz do komentarzy

Gdybym miał dom, pewnie kupiłbym sobie zestaw perkusyjny, chociaż nie umiem na nim grać. Muzyka od dawna obecna jest w moim życiu. Śpiew stał się nawet pierwszą niespełnioną miłością. Dawno temu muzykowałem z kolegami. Śpiewałem też w chórze, ćwiczyłem na zajęciach w szkole (która dawała mi taką możliwość, ponieważ była placówką o wielu artystycznych kierunkach) i na prywatnych lekcjach. Przy montażu krótkich i dłuższych filmów tworzyłem muzykę ze spreparowanych dźwięków tła: odgłosów silnika samochodowego potraktowanego „chorusem” czy kroków przepuszczonych przez echo. Stukot pociągu przepuściłem przez bramkę szumów, w wyniku czego czołówkę „Przesłuchania winnych” (zaściankowego wywiadu opublikowanego na naszym profilu wideo) zdobią dźwięki przypominające uderzenia w werbel.

Obracanie się wśród muzyków pozwoliło mi też poznać bardzo wiele płyt różnych wykonawców, otworzyło na cały świat niuansów dźwięku i produkcji. Malując obrazy zazdrościłem też chyba muzykom. Czego? Przede wszystkim – interakcji z innymi muzykami, poczucia wspólnoty, a także tego, że podczas spotkania różnych osobowości rezultat (ich wspólne granie, kompozycje) często przewyższają sumę jego składowych. W plastyce jedyną analogię wspólnego grania i tworzenia dostrzegam, gdy artyści wymieniają się myślami, sposobami obrazowania, udzielają sobie nawzajem korekt. Dlatego też sensowne dla mnie stało się współdziałanie w ramach grupy.

W pragnieniu by czasem namalować coś z poza moich dyżurnych tematów („zaściankowych”) około pięciu lat temu zapragnąłem zilustrować utwór Franka Zappy „Peaches en Regalia”. Myślałem o podłużnym blejtramie – kształt miał symbolizować liniowość, upływ czasu. Chciałem go podzielić na sześć równych pól koloru symbolizujące tyle samo tonów przewodniego motywu muzycznego. Na tym tle zapewne pojawiły by się postacie muzyków wraz z ich instrumentami. Chociaż w raz ze swoim promotorem, profesorem Bednarczykiem, zastanawialiśmy się, czy zilustrowanie muzyki w ogóle wymaga wprowadzenia figuratywności (innymi słowy, czy na abstrakcji nie poprzestać). Ostatecznie jednak nic z tego obrazu nie wyszło, zapewne z powodów życiowych.

Teraz jednak tematy „zaściankowe” bardzo mnie znużyły. Moje dziedzictwo, czy kraina dziecięcej szczęśliwości, odeszły gdzieś w dal, stały się mniej istotne od wyzwań dnia codziennego i marzeń o lepszej przyszłości. Krajobraz dookoła zmienił się na bardziej europejski. Poza tym rzeczywistość polska i niedoskonała chyba trochę dała mi w kość. A może po prostu wszystko do reszty mi zbrzydło. Zacząłem przypominać sobie jak to jest słuchać muzyki. Jeżeli są u mnie goście, czasem bawię się w didżeja puszczając im różne utwory z Internetu ku ich uciesze.

Owszem, łatwo byłoby mi wyrysować kolejny silos, albo podzielić blejtram geometrycznie: tu pion, tam poziom. Tak nauczyłem się patrzeć na rzeczywistość i tak malować. W tym momencie stworzenie obrazów przedstawiających muzykę (nawet nie muzyków, tylko muzykę właśnie) nie jest łatwe. Zresztą sądzę, że większość malarzy tworzy według kilku znanych sobie sposobów, odmalowując praktycznie ten sam temat. Ja, tym razem, przynajmniej staram się zajrzeć w różne zakamarki swojej duszy czy osobowości: od nostalgii za krainą dzieciństwa, po fascynacje muzyczne. Innym razem zresztą zaglądałem też do galerii handlowej i do kawiarni – malując odpowiednie cykle.

Teraz nie bez wysiłku odnajduję plastyczne odpowiedniki rytmu, subtelności czy rockowej drapieżności. Wirtuozerii czy współgrania muzyków. Sam zresztą czuję się trochę jak muzyk, który musi odnaleźć się w nieco innym stylu muzycznym, niż w tym, do którego jest przyzwyczajony. Jedność w różnorodności była zawsze tym czymś, co pociągało mnie w twórczości pewnych jednostek. Stawała się też miarą ich wielkości. To jest jak z perkusistą, który umie odnaleźć się i w jazzie i w rocku i jeszcze w różnych jego odmianach czy utworach: wolnych, szybkich, etc. Tacy muzycy są cenieni w świecie innych muzyków, zaś dla nich samych odnajdowanie się w różnych stylach i gatunkach, granie z różnymi (dobrymi) muzykami jest szalenie rozwijające.

W porównaniu z tego rodzaju muzykami, niektórzy malarze/plastycy wypadają trochę blado. Zwłaszcza, jeżeli ograniczą się albo tylko do malarstwa sztalugowego, albo (jeszcze gorzej) do jednego tematu. Szkoda, że kształci się malarzy sztalugowych, zamiast kształcić wszechstronnych plastyków, potrafiących zarówno zaskoczyć sposobem nakładania farby, grubym impastem, jak i finezyjną kreską w ilustracjach bajek dla dzieci, albo znajomością programów graficznych. Powtarzam też, jak mantrę, że moim zdaniem o wiele lepsze pod względem artystycznym są niektóre realizacje komercyjne (np. logotypy) niż wiele wytworów tzw. sztuki wysokiej: obrazów, instalacji artystycznych, które możemy oglądać w galeriach. Co nie zmienia faktu, że istnieją też malarze tworzący dzieła wybitne, ciekawe wizje przy pomocy obrazów (skłaniam się ku poglądowi, że malarz wyraża się w pełni raczej przez zbiór swoich prac, nie zaś pojedynczy obraz).

Pierwszy obraz z mojego nowego cyklu, to zarazem ostatni z poprzedniego „Goodbye analog”. W tamtym cyklu chodziło o ducha starej telewizji, pożegnanie z techniką analogowej transmisji, jak i hołd dla tego wszystkiego, co osiągnęła telewizja przez lata. Wspomniany ostatni/pierwszy obraz przedstawia występ muzyków przed kamerami telewizyjnymi w latach pięćdziesiątych lub początku sześćdziesiątych, sądząc po kamerach. Jest taki kolorowy, optymistyczny.

Kolejny obraz to dynamika gry, występ zespołu Franka Zappy. Znakomity perkusista Ansley Dunbar, a za klawiszami, zmarły niedawno i ceniony w świecie jazzu, George Duke. Dużo farby i dużo dynamiki, bo malując wyobrażałem sobie, że gram, tworzę muzykę improwizowaną.

Obraz nr 3, to znów Duke i Dunbar. Tło jest gładkie, namalowane przy pomocy wielu warstw, tak że mieni się różnymi odcieniami. Perkusista przywodzi mi na myśl freski, albo bardzo stare obrazy malowane temperą. Klawiszowiec zaś jest fioletowy, dzięki czemu okryłem połączenie tego koloru z zielenią.

Kolejny obraz. Inspiracją był Zappa z gitarą. Powstał zaś gitarzysta bez głowy… i bez nóg. Kolory są ogniste i bardzo nasycone, jeżeli nie liczyć gitary, która jest rysunkiem liniowym na białym tle. Znów dynamika.

Następujące niedokończone jeszcze obrazy to wreszcie wydłużone formaty i dużo rysunku liniowego. Z jednej strony format symbolizuje upływ czasu. Z drugiej obraz przestawia sylwetki muzyków i ich instrumenty, z trzeciej jest tu widoczna inspiracja czarnym zapisem nutowym. Zastanawiałem się jak zrezygnować z technicznych malarskich popisów i jak skupić się, ile sił, na istocie malowanego przeze mnie tematu. Myślę, że jest to wciąż proces i wyzwanie. Ale wyzwania są dobre, nieprawdaż? Czy może powinienem być w tym co robię, bardziej konsekwentnym (dodam złośliwie – konsekwentnym nudziarzem)?

Interesującym staje się fakt, że muzykę można „namalować” na wiele sposobów, z których każdy ma swój potencjał. Można, po pierwsze, przedstawić muzyków grających koncert. Co ciekawe, już samo namalowanie muzyków można zrobić na wiele sposobów. Można jednak stworzyć obraz abstrakcyjny inspirując się proporcjami czy relacjami „matematycznymi” obecnymi w muzyce. Alternatywą dla tych dwóch sposobów (ktoś może wymyśli inne?) jest ich połączenie na jednym płótnie.

Artysta zaściankowy,
Bartosz Milewski

goodbye_analog5.jpg

Goodbye analog 5/ Muzyka dla oczu 1, 2014

music2.jpg

Muzyka dla oczu 2, 2014

music3.jpg

Muzyka dla oczu 3, 2014

Podziel się
oceń
0
0



Więcej na ten temat


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

środa, 18 października 2017

Licznik odwiedzin:  169 918  

następny tekst już za:

O moim bloogu

Odsłona literacko-tekściarska Artystów Zaściankowych. O kraju, obyczajach, architekturze, sztuce, a także najnowsze wieści dotyczące działalności grupy. Grupa Artyści Zaściankowi zawiązana z...

więcej...

Odsłona literacko-tekściarska Artystów Zaściankowych. O kraju, obyczajach, architekturze, sztuce, a także najnowsze wieści dotyczące działalności grupy. Grupa Artyści Zaściankowi zawiązana została w marcu 2007 roku przez dwóch studentów krakowskiej ASP, Bartosza Milewskiego i Karola Wilka. Jej skład ulega zmianom. W kręgu ich zainteresowań znajdują się: malarstwo, fotografia, video i inne.

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Lubię to

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 169918
Wpisy
  • liczba: 189
  • komentarze: 865
Bloog istnieje od: 3865 dni

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl